piątek, 14 października 2016

Zagadka

Idę sobie, rozglądam się. Zobaczyłam dom. Wygląda zwyczajnie. Trochę farba złazi z poręczy schodów, dawno niemalowane drzwi garażowe, nie do końca zadbany ogród.
Otwieram drzwi i zaglądam do środka. Niesamowite! Oczom moim ukazały się nie tyle salony, ile sale balowe, tronowe, ogromne przestrzenie, stropy podtrzymywane pięknymi, rzeźbionymi kolumnami. Kryształowe, złocone żyrandole oświetlają pomieszczenia cudownymi rozbłyskami rozszczepionego światła. Bogactwo i przepych.

Wybiegam na zewnątrz i widzę ten sam zwykły, biedny domek. Zadziwiające.

Na przeciwko jest inny dom, wielki i bogaty. Do wejściowych drzwi prowadzą szerokie schody z poręczą z rzeźbionego w misterne wzory żeliwa. Chcę zajrzeć do środka, ale drzwi są zamknięte. Nagle odskakują i mogę wejść. Ciemno, słabe światło prześwituje przez niedomknięte rolety. Pod ścianą przebiegł cień, mam ciarki na plecach. Zimno? Znów przebiegł mnie dreszcz. W odległym kącie poruszyła się jakaś czarna postać. Wyczuwam ogromną przestrzeń, ale tak, jakby nikt tu nie mieszkał. Może właściciel wybudował piękny dom i umarł?

Wycofuję się przestraszona. Tutaj stało się coś złego?

Kiedy poznajesz kogoś, to co widzisz?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz